Była kolejna impreza ktora zaliczam do najnudniejszych w moim zyciu.
Poszłam na nia z moja przyjaciołka a pan G [ moj obecny chłopak ]
doszedł ze swoim przyjacielem a chłopakiem solenizantki pozniej.
przez cały pobyt tam nie odezwal sie do mnie ani słowem !!
Co to miało znaczyc??do tego pojawiła sie zazdrosc

Albo jestesmy razem albo nie !


Mam juz tego dosc.22 lata a zachowuje sie jak rozkapryszony 10latek
2 lata razem a nie dogadujemy sie juz wcale

Dobry kolega pan K ktorego wykluczylam jako potencjalnego partnera kiedykolwiek powiedzial, ze pan G przyzwyczaił sie, ze zawsze bede przy nim cokolwiek by sie nie stało.Ze nie odejde.
Powinnam pokazac ze moze mnie stracic.
Ma racje.
Po przyjezdzie znad morza pan G był mi praktycznie obojetny.
Ale jesli czegos nie moge miec bardziej tego chce.

dlaczego ON jest taki?
dlaczego??
Nie potrafie powiedziec Adios... a czasem chciała bym byc silniejsza.

i na tydzien zostaje sama w domu





Komentarze:
20.08.2005 :: 04:32 :: 83.22.203.232

m.

tak, zdecydowanie. To uczucie, że "ON/ ONA bedą zawsze, bo przeciez, już tyle za nami" jest najgorsze.

Aleee, gdy dasz mu do zrozumienia, że Cię może stracić, to Ty również musisz liczyć się z tym, że możesz GO stracić, a zapewnie nie chciałabyś, ażeby tak się stało, parwda?
[pytanie retoryczne, rzecz jasna]
13.08.2005 :: 12:32 :: 83.23.222.24

foe.

to nie jest miłość tylko brak odwagi do podejmowania poważnych decyzji... czasem trzeba cos poświęcić żeby coś zyskać... i czasem trzeba myśleć tylko i wyłącznie o sobie... przykre ale niestety kopniaki w dupę uczą takich właśnie zachowań.
13.08.2005 :: 10:59 :: 212.244.108.48

ulka

no coz... moze uswiadom mu, ze nie ejstes jego wlasnoscia, ze w kazdej chwili mozesz znalezc kogos lepszego, uswiadom go, ze wlasnie tak sie zachowuje: jak rozkapryszone dziecko...

wiesz... ja tez nie umialabym powiedziec: zegnam... wqrza mnie to!
ale to jest wlasnie milosc...
13.08.2005 :: 10:00 :: 80.53.220.178

magda

się przyzwyczaił. trzeba pokazać, kto tu rządzi. a jak! :)
12.08.2005 :: 21:09 :: 83.23.236.235

foe.

hmm... szczerze? moim zdaniem nie masz pojecia o milosci... wkurzasz sie na "obecnego" chlopaka... wypominasz mu, wypisujesz jak to on jest zly, dziecinny, zalosny... a ja czytam Twojego bloga i widze dziecko, ktore postepuje tak samo... osobe, ktora bedac z kims w zwiazku kocha sie z innym facetem na plazy... niszczysz zwiazek, niszczysz jego a przede wszystkim niszczysz SAMA SIEBIE... po co te gry? skoki na bok? upijanie sie? juz dawno nie powinniscie byc razem... brak mi slow.
12.08.2005 :: 17:59 :: 80.51.235.130

nic-nie-warte

wiesz.. może lepiej mu o wszytskim powiedzieć, zamiast dusić się samemu z tym i w dodatku samemu próbować ten problem. jesteście WY i razem powinniście to załatwić. chłopak musisz zacząć patrzeć, ze nie jest taki "och, ach, ą i ę".. ;*
12.08.2005 :: 17:53 :: 83.30.212.154

Francesca

Nie lepiej szczerze pogadać? Jak zbyt z nim zaczniesz igrać, to jeszcze się zupełnie rozpadnie to, co między Wami jest.
12.08.2005 :: 17:45 :: 217.96.187.158

dwa-zakochane-m

nie musisz mowic Adios by on poczul sie zagrozony ;););) powodzenia w wymyslaniu :]
12.08.2005 :: 17:31 :: 217.173.160.6

fajnamysza

Nie dobijaj mnie nawet ;o( Tak bardzo chciałabym aby pochowano mnie z nim ;o(
12.08.2005 :: 17:25 :: 217.173.160.6

fajnamysza

Czsami nawet czas nie pomaga... Straciłam najwspanialszego przyjaciela ;o( Znowu psycholog zarobi ;o(
12.08.2005 :: 17:17 :: 217.173.160.6

fajnamysza

Facetów naprawdę ciężko zrozumieć. To zbyt skomplikowany gatunek...

PS. Ja wiem że jemu jest teraz dobrze. Gdy żył strasznie cierpiał ;o( Będę za nim strsznie tęsknić...
12.08.2005 :: 15:19 :: 83.24.24.169

razzle-dazzle

hmmm ... no tak ... jedyny facet w komentarzach ... może być niebezpiecznie ;)
Nie nie, spoko - ej ... jeżeli wolno mi coś poradzić, to może podejdź do niego i powiedz, że masz go w dupie - jeżeli jemu zależy, to zostanie, jeżeli nie - to bedzie to szybkie odcięcie się - a jego będzie bolało ;) taka kuracja wstrząsowa...

Niemniej jednak zazdroszczę samego faktu, że wytrwaliście 2 lata -
ja ciągle sam :/
12.08.2005 :: 14:57 :: 217.97.22.175

crazy-about-you

hm poczytaj sobie notki moje wcześniejsze, nie starał się nic a nic. Teraz zagroziłam, widział że jestem na skraju...i myślę że będzie lepiej. Ale żeby się zaczął starać potrzebna jest kuracja wstrząsowa niestety :(
12.08.2005 :: 14:50 :: 81.15.148.2

pam.ownlog.com

hmm dzieki za wpis. toja sytuacja wydaje mi sie dziwnie znajoma. cale szczescie nie chodzi io mnie, ale wydaje mi sie(stwierdzenie na podstawie obserwacji), ze monotonia niszczy zwiazek. pozniej staje sie tak ze chlopak mysli ze nigdy nie odejdziesz a on nie musi sie starac. pokaz ze jest inaczej
12.08.2005 :: 14:08 :: 217.97.22.175

crazy-about-you

zgadzam się z Bacardi...
niestety facet przestaje się starać...ale Ty popełniłaś błąd bo trzeba było na imprezie iść do niego i zrobić mu dziką awanturę ;>
adios nie mów ale pogadaj z nim, czasem pomaga, mam nadzieję że Nam też pomoże
albo go olej - zacznie się starać - ale to tylko jeśli potrafisz, bo ja na przykład nie
12.08.2005 :: 13:59 :: 80.51.14.81

Niezrozumiana

Przyjaciółka mojej mamy, pani Halinka zawsze powtarza, że najpierw należy ze sobą być 20 lat, w tym czasie rodzić dzieci, dopiero po tak długim czasie, o ile się wytrwa, decydować ewentualną decyzję o ślubie. Inaczej mężczyzna przestaje się starać.
Mi się ta opinia bardzo podoba, możesz ją stosować.
Na chłopski rozum, ty powinnaś też zachowywać się tak samo ostentacyjnie, jak on. Bez emocji i z chłodem. Nie ma tak dobrze.
12.08.2005 :: 13:52 :: 83.16.196.226

bacardi-breezer

ach. bo ON wziął Cię już za swoją własność (sic!)
a tak być nie_______powinno.
adios nie mów. szkoda. wyjaśni. może się u d a.
i pamiętaj, że facet, który ma 22 lata psychicznie ma 16 lat. albo i mniej.
muam__Cię :* (?)
ownlog.com :: Wróć